Ślązakowskie plucie na Polskę

Tak trzeba zakwalifikować (najdelikatniej rzecz ujmując) ostatnie plugawe wynurzenia p. Szczepana Twardocha, poczynione w rozmowie z „Tygodnikiem Powszechnym”, a następnie upublicznione 5 lutego br. na wp.pl. Otóż, p. Twardoch (ur. 1979), będący, wg oficjalnej notki wikipedowskiej, „polskim (nie wiedzieć czemu!!!) socjologiem, publicystą i pisarzem” w jednej osobie, próbuje wmawiać w nich szerokiej publice, iż „Polski w Polsce wszyscy nienawidzą”. Oto użyta przezeń „wyszukana” argumentacja:

„Polski w Polsce wszyscy nienawidzą. W dodatku mają rację – mówi Szczepan Twardoch, pisarz w rozmowie z „„Tygodnikiem Powszechnym””.

Twardoch opowiada o powodach swojej wściekłości na III RP. – Wydaje mi się, że III Rzeczpospolita zawiodła znakomitą większość swoich obywateli. Większość Polaków została przez Polskę wyr…na. I z jakimś wstydem to mówię, bo mnie to nie dotyczy, ja sobie daję radę, robię to, co lubię, i mnie akurat w Polsce dobrze, nikt mnie, żeby sprawy ująć po marksistowsku, nie alienuje od wyników mojej pracy. Ale ja oczywiście jestem w wyjątkowej sytuacji. Nie wyzyskuję nikogo ani nie daję się nikomu wyzyskiwać. Nie jestem właścicielem firmy ani w tej firmie nie pracuję. Czuję się raczej jak jakiś rzemieślnik, ktoś zupełnie na zewnątrz tego kieratu – powiada laureat nagrody Nike.

Twardoch dopytywany był, czy oczekiwania nie były zbyt wygórowane, czy Polacy nie brną w hipokryzję, mówiąc, że tu jest strasznie, nie da się żyć i zostali oszukani.

– Ci wku… goście, co z Radomia jeżdżą do roboty w Warszawie starymi passatami, bo im kochana ojczyzna zwinęła przez minione ćwierć wieku transport publiczny, oszukują samych siebie? Upadek kolei nie jest faktem? (…) – pyta retorycznie Twardoch.

Pisarz stawia tezę: Polski w Polsce nienawidzą wszyscy. – Polski nienawidzi tzw. obóz patriotyczny, ponieważ żyją w czymś, co wydaje im się nie-Polską, albo anty-Polską. (…)Z kolei dla ludzi o opcji lewicowo-liberalnej prawdziwą Polską byłby kraj z tradycji Kołłątaja, Boya, Słonimskiego, Michnika, a tu mają Polskę, która słucha Rydzyka, która tłumnie obchodzi rocznice smoleńskie i zapier… do kościoła – zadupie Europy, gdzie przetrwały największe demony kontynentu. (…)Kocha ją tylko wąska grupka (…) beneficjentów przemian”.:
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1324,title,Szczepan-Twardoch-Polski-w-Polsce-wszyscy-nienawidza-
W-dodatku-maja-racje,wid,16382863,wiadomosc.html

Cóż, w jednej kwestii p. Twardoch ma akurat całkowitą rację i jest przypuszczalnie całkiem szczery. Nie sposób wątpić, że jemu to faktycznie żyje się osobiście w III RP nie tylko dobrze, ale wręcz świetnie. Mimo tak młodego wieku może już bowiem robić – co się uwidacznia w powyższych deklaracjach – i za socjologa (którym jest z wykształcenia), i za wielki talent pisarski, i za niezwykle płodnego, rozchwytywanego na wszystkie strony publicystę. A produkował się już w rozlicznych czasopismach o niezwykle szerokim spektrum ideowo-politycznym. Wystarczy tu znowu sięgnąć do biograficznej notki w Wikipedii: „(…)Publikował w „Życiu”, „Opcjach”, „Frondzie” , „44, Czterdzieści i Cztery”, „Nowej Gazecie Śląskiej”, „Arcanach” , „Gazecie Wyborczej” i „Rzeczpospolitej” jako niezależny publicysta. Był redaktorem działu literackiego dwumiesięcznika „Christianitas” . Felietonista „Polityki” oraz „Wysokich Obcasów Ekstra…”. Specjalnie podkreślono tytuły pism o takim czy innym zabarwieniu chrześcijańskim, katolickim, konserwatywnym etc., których linia ideowa wydaje się na pierwszy rzut oka całkowicie wykluczać z generalnie destrukcyjnym, nihilistycznym przesłaniem, uwidaczniającym się wyraźnie w twórczości, zwłaszcza pisarskiej, Twardocha. Ale może akurat pisał do tychże całkiem co innego, może był akurat w tym przypadkach starannie cenzurowany (albo sam stosował staranną autocenzurę), może wreszcie były to tylko drobniutkie epizody, które teraz przywołuje dla swojej próżnej chwały.

Jak zatem widać – nie tylko prawdziwe dziecko szczęścia, ale wprost pieszczoch tej samej III RP, którą teraz tak totalnie postponuje. Co mu zatem w niej właściwie aż tak bardzo przeszkadza, skąd ta zacięta twarz i iście nienawistne spojrzenie bijące z załączonej do tekstu fotografii? Jeśli znajomość rynsztokowej polszczyzny (bo taki właśnie jest język i ogólny ton zacytowanych wyżej wypocin p. Twardocha!) wystarcza do uzyskania statusu wielkiego „talentu literackiego”, to czegoż jeszcze więcej wymagać od życia? Czyżby ów praktykował miłość bliźniego aż do tego stopnia, że faktycznie wzrusza go los tych biednych, pokrzywdzonych przez III RP, skrajnie poirytowanych „gości z Radomia”? Czy faktycznie pytał ich, jak się im w III RP wiedzie; czy sprawdzał dokładnie, jakimi to konkretnie markami samochodów pomykają do stolicy; czy przeprowadzał, jak by to zrobił profesjonalny socjolog, rzetelne, obiektywne badania pod tym kątem opinii publicznej w tym mieście. A może tak czysto intuicyjnie, odruchowo postanowił wcielić się w rolę sumienia i rzecznika ogółu Polaków, zaś użyte wulgarne określenia są jedynie efektem zżerającej go frustracji, iż w Polsce źle się dzieje?

Nic z tych rzeczy, gdyż p. Szczepan Twardoch ostentacyjnie dystansuje się od przynależności do polskiej wspólnoty narodowej, deklarując oficjalnie narodowość „śląską” w ścisłym tego słowa znaczeniu! I wiele wskazuje na to, że ma tej III RP tak naprawdę najbardziej za złe, iż nie przyzwala mu ona wpisać tego urzędowo do własnego dowodu osobistego.

Proszę sobie poczytać choćby fragmenty tego tekstu:

„Poznański prawnik zawiadomił prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez pisarza Szczepana Twardocha, który ostro skomentował wyrok Sądu Najwyższego.

Szczepan Twardoch jest pisarzem i laureatem m.in. Nagrody Nike czytelników za powieść „„Morfina”” (2013). Pisarz często zabiera głos w sprawach dotyczących Śląska.

Ostatnio skomentował wyrok Sądu Najwyższego, który stwierdził, że Ślązaków nie można uznać za odrębny naród i dlatego Stowarzyszenie Osób Narodowości Śląskiej nie powinno być zarejestrowane w Krajowym Rejestrze Sądowym pod taką nazwą. – Szanując przekonanie części Ślązaków o ich pewnej odrębności, wynikającej z kultury i regionalnej gwary, nie można jednak zaakceptować sugestii, iż tworzy się naród śląski lub już istnieje – w liczbie kilkuset tysięcy osób, którzy zadeklarowali taką narodowość w spisie powszechnym – dodali sędziowie.

Szczepan Twardoch na Facebooku napisał: „„Kilkaset tysięcy ludzi zasadniczo myli się w kwestii własnej tożsamości etnicznej; sędzia z Warszawy wie lepiej, bo tak w szkole nauczyli. (…)Pierdol się, Polsko. ””

Wściekłem się

– No, wściekłem się, kiedy przeczytałem uzasadnienie wyroku sądu w sprawie Stowarzyszenia Osób Narodowości Śląskiej. To jest kuriozum. Brzmi to jak marnej jakości wypowiedź publicystyczna, a nie wyrok (…) – mówił Szczepan Twardoch „„Wyborczej””.

Jego słowa nie spodobały się jednak Michałowi Boruczkowskiemu, prawnikowi z Poznania. Właśnie złożył zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez pisarza.

– Chodzi o art. 133 kodeksu karnego, który mówi o publicznym znieważaniu Rzeczpospolitej Polskiej. Grożą za to nawet trzy lata wiezienia – mówi mecenas Boruczkowski. (…)

Jerzy Gorzelik, lider Ruchu Autonomii Śląska uważa, że prawo, które chroni dobre imię państwa, nie ma sensu. – Państwo ma wszystkie instrumenty, by zapracować na szacunek obywateli i nie obawiać się ich komentarzy. Reakcja pisarza na orzeczenie Sądu Najwyższego była zrozumiała, choć można krytycznie oceniać jej formę. Pamiętajmy jednak, że mamy do czynienia do z literatem, który konsekwentnie kreuje swój wizerunek artysty niepokornego – mówi Jerzy Gorzelik i zastanawia się, czy mecenas z Poznania nie chce zrobić z pisarza drugiego Wojciecha Korfantego. – Jego też państwo polskie wtrąciło do więzienia – mówi” (Przemysław Jedlecki, Szczepan Twardoch: „Pier…I się, Polsko”. Jest doniesienie, „GW”, 17.01.2014).:
http://wyborcza.pl/1,75248,15290994,Szczepan_Twardoch_Pier_I_sie_Polsko_
Jest_doniesienie.html

Panie Gorzelik: Prawdziwie kuriozalnym jest akurat to, że ów „wizerunek artysty niepokornego” ma rzekomo stać wyżej niż honor i powaga polskiego państwa. Od dawna jest całkiem oczywistym, że to państwo istnieje tylko na papierze. Bo gdyby istniało realnie, to by z całą pewnością nie cierpiało tego rodzaju ordynarnych zniewag ze strony tego pokroju samozwańczych „autorytetów”, którym wydaje się, że wolno im wszystko tylko dlatego, że są „literatami”, a ich własne EGO jest chorobliwie przerośnięte wskutek nieustannego hołubienia ich przez promotorów współczesnej (anty)kultury. Wtedy dochodzenie wszczynałby z urzędu sam prokurator! Prywatnie to można by zaś wytoczyć proces samemu Gorzelikowi, a to z tytułu znieważenia przezeń pamięci Wojciecha Korfantego przez zuchwałe (choć jeszcze bardziej groteskowe!) porównanie tego wielkiego polskiego polityka, bojownika o polskość Śląska z gostkiem pokroju Twardocha, który teraz chciałby ten sam Śląsk od Polski separować. To jest chyba dla wszystkich oczywiste i nie będziemy nad tym dalej deliberować.

Jednego tylko w całej tej sprawie zupełnie nie rozumiem: skoro p. Twardoch czuje się pełnokrwistym Ślązakiem czy też „ślązakowcem”, to niech poprzestanie na wypowiadaniu się, wygłaszaniu swoich sądów, pretensji imieniem tylko swojego „narodu”. Skoro nie czuje się związany z polskością, skoro – więcej – tak demonstracyjnie pluje na Polskę, to może owszem wypowiadać się o obecnej kondycji III RP jako jej obywatel, jednakowoż od naszych, polskich spraw narodowych, od naszych odczuć i stosunku do własnego państwa, nawet w tak wykoślawionej formule, jaką przybrała III RP, powinien trzymać się akurat z dala. Może się wypowiadać o Polsce niejako z zewnątrz, ale w żadnym razie nie od wewnątrz, jako rzekomy wyraziciel czy przedstawiciel polskiej opinii publicznej. Jako członkowi innej nacji nic mu do tego. To powinno się chyba mieścić w rozumie i „wysokiej” inteligencji pana pisarza! A jak dotąd się nie mieści – trzeba mu to koniecznie uświadomić!

Janusz Włodyka