Piast Polski - Strona 4 z 33 - Rzetelne źródło informacji i opinii.
Bitwa Warszawska w świetle faktów – cz. 5

Dalszy przebieg działań wojennych i zawarcie pokoju

Traktat_ryski_1921Niezwłocznie po ukończeniu bitwy warszawskiej gen. Rozwadowski przystąpił do zorganizowania polskiego kontrnatarcia na środkowym i południowym odcinku frontu. W tym celu przerzucił z powrotem w okolice Lublina 4 armię i część sił dotychczasowej 5 armii. Pierwszym jego celem stała się 1 AK Budionnego, która ruszyła wreszcie 20 sierpnia spod Lwowa, by przez Sokal, Hrubieszów i Zamość wyjść na tyły Grupy Uderzeniowej. Wkrótce do wymienionych sił polskich dołączyły jeszcze 13 DP, stanowiąca dotychczas część garnizonu Lwowa, oraz nowo sformowana 1 Dywizja Jazdy płk. Juliusza Rómmla. 1AK znalazła się w efekcie w bardzo niekorzystnym położeniu strategicznym i została dotkliwie pobita w wielkiej bitwie kawaleryjskiej pod Komarowem, niedaleko Zamościa. Jedynie nędzne jej resztki zdołały przebić się przez polskie linie i przedostać zza Bug. Owa słynna jednostka, która zadała siłom polskim tak wielkie straty w walkach na Ukrainie, została więc już praktycznie wyeliminowana trwale z działań wojennych. Następnie Rozwadowski zorganizował koncentryczne uderzenie z terenu Wołynia armią gen. Sikorskiego i z terenu Podola armią gen. Hallera, które doprowadziło do rozbicia w dniach od 12 do 21 września praktycznie całego Frontu Południowo- Zachodniego. Dotkliwie pobite wojska bolszewickie, rozpoczęły szybki odwrót na wschód. Wojska polskie dotarły szybko z powrotem do rzeki Zbrucz. Nie oznaczało to jednak wcale bynajmniej jeszcze walnego polskiego zwycięstwa. Aby przechylić ostatecznie szalę zwycięstwa na swoją stronę, trzeba było jeszcze stoczyć jeszcze jedną krwawą bitwę z wojskami Tuchaczewskiego, zgrupowanymi na północy.



Czytaj dalej

Bitwa Warszawska w świetle faktów – cz. 4

Rozmieszczenie sił i plany operacyjne obu stron przed walną bitwą

Nacierające na Polskę wojska bolszewickie skupione były w dwóch frontach: Zachodnim, dowodzonym przez Michaiła Tuchaczewskiego i Południowo-Zachodnim, pozostającym pod dowództwem Aleksandra Jegorowa. W skład sił Tuchaczewskiego wchodziły następujące związki taktyczne Armii Czerwonej: III, IV, XV i XVI armia, Korpus Kawalerii Gaja-Chana oraz tzw. Grupa Mozyrska. Front Południowo-Zachodni Jegorowa składał się zaś z XII i XIV armii oraz 1 AK Budionnego. Łączna liczebność sił obydwu bolszewickich frontów jest bardzo trudna do precyzyjnego oszacowania. Najczęściej spotykane szacunki zamykają się w liczbie ok. 160 tys. żołnierzy, z czego co najmniej 115 tys. skupionych we Froncie Zachodnim, w tym 10 tys. kawalerzystów, a nadto 800 dział i około 2,5 tys. karabinów maszynowych. Jednak część historyków szacuje je wyżej – np. Bogusław Wołoszański twierdzi, że wojska dowodzone przez Tuchaczewskiego mogły liczyć nawet do 220 tys. żołnierzy. Wydaje się jednak, że ta liczba może dotyczyć całości zgromadzonych przez niego sił przed rozpoczęciem wielkiej ofensywy na zachód i że obejmuje ona również wszelkiego rodzaju formacje tyłowe, które nie wzięły bezpośredniego udziału w działaniach wojennych. Należy też uwzględnić w tym miejscu fakt, że w ich kulminacyjnej fazie nie wszystkie sowieckie jednostki zdołały, w związku z błyskawicznym pochodem na zachód, dotrzeć na pole bitwy pod Warszawą. Ze względu na ukształtowanie terenu, a konkretniej olbrzymi obszar bagien poleskich, nienadający się praktycznie do prowadzenia działań wojennych, obydwa bolszewickie fronty posuwały się do przodu oddzielnie, w znacznej odległości od siebie. W miarę zaś ich postępu na zachód ta luka operacyjna coraz bardziej się pogłębiała, co musiało być wcześniej czy później dostrzeżone przez polskie dowództwo.



Czytaj dalej

Bitwa Warszawska w świetle faktów – cz. 3

Polska w obliczu katastrofy

general-rozwadowskiSzybkie pogarszanie się sytuacji militarnej Polski spowodowało poważne wstrząsy polityczne. Najpierw, 9 czerwca 1920 r. podał się do dymisji rząd Leopolda Skulskiego, którego powstanie i istnienie było owocem kompromisu lewicy, centrum i prawicy. Utracił on większość sejmową w rezultacie wycofania mu poparcia przez PSL „Piast”, niezadowolonego z jego bierności w kwestii praktycznego wdrażania w życie reformy rolnej. Część polityków ludowych podjęła wówczas próby sformowania nowego rządu o charakterze centrolewicowym pod prezesurą Witosa, jednak te usiłowania były z góry skazane na niepowodzenie, gdyż bez głosów prawicy nie było możliwe uzyskanie większości w Sejmie. Zresztą i sam Witos nie palił się do tej misji. W tym stanie rzeczy jedynym możliwym sposobem rozwiązania zaistniałego politycznego pata było powołanie rządu pozaparlamentarnego, akceptowanego przez wszystkie liczące się polskie stronnictwa sejmowe. Ostatecznie tego rodzaju rząd został powołany 30 czerwca, po dwutygodniowym przesileniu gabinetowym, a na jego czele stanął Władysław Grabski, przedstawiciel umiarkowanego skrzydła obozu narodowego.



Czytaj dalej

Bitwa Warszawska w świetle faktów – cz. 2

Wyprawa kijowska i jej skutki

Wyprawa KijowskaPrzygotowania do tej wyprawy zaczęły się już w końcu 1919 r., w tym samym czasie, gdy pozorowano jeszcze gotowość do pertraktacji z rządem bolszewickim. Już w grudniu 1919 r. I Oddział Sztabu Generalnego WP polecił Ministerstwu Spraw Wojskowych doprowadzić armię polską do stanu umożliwiającego jej nie tylko odparcie ewentualnych ataków Armii Czerwonej, ale również podjęcie skutecznych działań ofensywnych. Cel ten miał osiągnięty do kwietnia 1920 r. W tym czasie stan liczebny WP wynosił ok. 600 tys. żołnierzy. Na początku 1920 r. przeprowadzono zupełnie niepotrzebną i bardzo szkodliwą w skutkach – tak doraźnych, jak i długofalowych – demobilizację polonijnych ochotników z USA i starszych roczników z jednostek b. „Błękitnej Armii” gen. Hallera, ale zarazem powołano do wojska kilka nowych roczników. W rezultacie tego w kwietniu 1920 r. osiągnęło ono liczbę ok. 700 tys. żołnierzy, z czego mniej więcej pół miliona na froncie wschodnim.



Czytaj dalej

Bitwa Warszawska w świetle faktów – cz. 1

Wprowadzenie w temat

Obelisk na cmentarzu wojennym w OssowieWaga i znaczenie bitwy warszawskiej 1920 r. nie tylko dla losów Polski, ale i całej Europy są na chwilę obecną już całkowicie oczywiste dla zdecydowanej większości Polaków. Odniesione wtedy nad bolszewicką Rosją zwycięstwo uratowało młode, dopiero odradzające się państwo polskie przed zagładą, uchroniło też całą Europę Środkową, a zapewne również także Zachodnią i Południową, przed pożarem komunistycznej rewolucji. W wypadku bowiem polskiej klęski stanęłyby one otworem dla nasilonej rewolucyjnej propagandy, a także, jak wiele na to wskazuje, bezpośredniej sowieckiej inwazji militarnej, zwłaszcza że istniało ku temu bardzo dogodne podłoże w postaci ogólnego powojennego niezadowolenia społecznego i ogromnych trudności gospodarczych; zaś poszczególne organizmy państwowe, istniejące na tym obszarze, były ogromnie osłabione skutkami wojny, bądź, odradzając się po długim okresie niebytu, nie zdołały jeszcze dostatecznie silnie okrzepnąć. Z tych to względów ambasador brytyjski w II RP, lord Edgar Vincent D’Abernon określił bitwę warszawską „osiemnastą decydującą bitwę w dziejach świata”, zaś w jednym ze swych artykułów napisał: ”Współczesna historia cywilizacji zna mało wydarzeń posiadających znaczenie większe od bitwy pod Warszawą w roku 1920. Nie zna zaś ani jednego, które byłoby mniej doceniane”. Ta opinia tyczy się oczywiście całego, szeroko pojętego Zachodu, a nie samej Polski.



Czytaj dalej

RN pójdzie z Kukizem?

rn-kukizPo dłuższej zwłoce kręgi, że tak się wyrażę, opiniotwórcze tzw. Ruchu Narodowego, zdobyły się wreszcie na dokonanie jakiejś oceny i podsumowania stylu kampanii wyborczej oraz samego wyniku wyborczego uzyskanego przez kandydata tejże formacji w tegorocznych wyborach prezydenta (III) RP p. Mariana Kowalskiego. Tego trudnego, a przede wszystkim niewdzięcznego zadania podjął się konkretnie – a jakby inaczej – p. Jakub Siemiątkowski – czołowy publicysta RN, aspirujący wyraźnie do pozycji pióra nr 1 tegoż środowiska politycznego, w tekście pt. „Wybory. Narodowy Punkt Widzenia”. Rzeczony tekst ukazał się naprzód w „Polityce Narodowej” z dn. 27 maja br., a następnie, z parodniowym opóźnieniem, został także upubliczniony w dn. 2 czerwca na głównym i najważniejszym portalu internetowym RN narodowcy.net. Najwyraźniej rozmyślnie czekano z tą publikacją aż we własnych szeregach opadnie pierwsza odruchowa fala emocji związanych z tak dotkliwą, wręcz przygniatającą klęską wyborczą. Oto część najbardziej istotnych – oczywiście w przekonaniu niżej podpisanego – przemyśleń i refleksji p. Siemiątkowskiego (tu zaznaczmy jeszcze, że, jak deklaruje autor, artykuł był pisany jeszcze przed ostatecznym rozstrzygnięciem wyborów prezydenckich w ich II turze):

„Minione wybory należały do zaskakujących. Przede wszystkim świetny, 20 % wynik Pawła Kukiza, ale także znacząco mniejsze niż w sondażach poparcie dla Komorowskiego były tym, czego się nie spodziewaliśmy. (…)



Czytaj dalej