Kukiz – urodzony polityczny demagog

kukiz majdanPora przyjrzeć się z kolei –choćby tylko bardzo powierzchownie – następnej świeżo kreowanej, czy też samokreującej się „gwieździe” politycznej, która to – rzekomo niby czysto oddolna i spontaniczna – kreacja służy również, jak wiele na to wskazuje, pewnemu ubarwieniu zaordynowanej Polakom kolejnej wyborczej „szopki”, namieszaniu i tak do cna skołowanym ludziom w głowach przy pomocy paru prostych jak budowa cepa, jednakże mimo wszystko pociągających – oczywiście tylko w bardzo powierzchownym odbiorze – haseł i sloganów (a w konsekwencji może i zwiększeniu frekwencji przy wyborczej urnie). Mowa o Pawle Kukizie – wziętym i, trzeba to przyznać, nawet utalentowanym muzyku, który jakiś czas temu odkrył w sobie pociąg, a nawet swoistego rodzaju powołanie także i do czynnej aktywności politycznej w roli swego rodzaju trybuna obywatelskiego. Oto mała próbka sposobu myślenia oraz stricte politycznych kompetencji i talentów p. Kukiza ( tyczy się aktualnego poglądu muzyka-polityka na kwestię ukraińską, jak też w ogóle jego programu wyborczego skondensowanego w małej, a właściwie to malutkiej pigułce):

„ – W tej chwili wysyłając broń na Ukrainę, nie ocalimy Ukraińców, tylko możemy sobie strzelić w kolano – powiedział w <<Piaskiem po oczach>> w TVN24 kandydat na prezydenta Paweł Kukiz.

Zdaniem Kukiza wysłanie broni na Ukrainę dałoby pretekst Putinowi, by <<przypiąć wszystkim zielonym ludzikom flagi federacji i wprowadzić regularną armię>>. W jego ocenie lepszą broń posiadają Anglicy, Francuzi i Amerykanie, więc to oni powinni dać ją Ukrainie.

– Polacy są związani dyrektywami NATO i jeżeli takie dyrektywy dostaną, pójdziemy wspólnie, ale najpierw niech NATO postawi nam tarcze antyrakietowe – powiedział kandydat na prezydenta.

Kukiz odniósł się także do swojej kampanii wyborczej. Jak poinformował, zebrał już 200 tys. podpisów i w poniedziałek zamierza je przewieźć do PKW.

Kandydat zapowiedział, że będzie się domagał <<wprowadzenia okręgów jednomandatowych, przywrócenia państwa obywatelom, skończenia z partiokracją>>. Jego zdaniem <<polityk ma być odpowiedzialny przed wyborcą>>.

Polska wymaga ogromnych reform, wymiaru sprawiedliwości, urynkowienia gospodarki – powiedział Kukiz – Chciałbym doprowadzić do systemu, że moje dzieci zostaną w Polsce, a nie będą szukać pieniędzy na chleb za granicą – podkreślił”:

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Pawel-Kukiz-wysylajac-bron-na-Ukraine-strzelimy-sobie-w-kolano,17371350,wiadomosci

No, cóż – nasuwa się przede wszystkim wrażenie, że p. Paweł Kukiz stara się teraz stroić w piórka jeśli nie gołąbka pokoju, to przynajmniej człowieka (w odniesieniu do kwestii ukraińskiej) umiarkowanego, powściągliwego, przeciwnego wciąganiu Polski w jakąś otwartą wojenną awanturę, a do tego jeszcze jakby podkreślającego konieczność zachowania przez Polskę pewnej podmiotowości w ramach struktur zachodnich, z NATO na czele. I w dzisiejszej sytuacji, gdy praktycznie cały establishment polityczno-medialny wprost epatuje jakimś Ukraino-amokiem, p. Kukiz w takiej właśnie pozie może się niejednemu Polakowi rzeczywiście spodobać. Po prostu zadziału tu zwyczajowe, odruchowe prawidło: „na bezrybiu i rak ryba”. Dotyczy to zwłaszcza tych, którzy już zapomnieli (albo zgoła w ogóle nie wiedzą), jak ten artysta z politycznymi ciągotami dokazywał na kijowskim Majdanie i wokół niego, jak swoimi „dumkami” osobiście zagrzewał mołojecką brać do boju, jak pomagał rozpalać to ognisko, które szybko przemieniło się w wielki pożar. Wydaje mi się zatem, że w tym kontekście będzie rzeczą pożyteczną zadedykować tej kategorii ludzi (a także i samemu p. Kukizowi!) chociażby następujący tekścik:

www.piastpolski.pl/czy-to-pisane-w-stanie-pelnej-swiadomosci

Jeśli chodzi o treść zawartą w powyższych wynurzeniach p. Kukiza, to, ze względu na ich uderzająca ogólnikowość i – powiem wprost – prymitywizm (być może zamierzony), nie ma chyba sensu odnosić się do nich całkiem na poważnie. Ograniczmy się zatem do dwóch zapowiedzi czy też postulatów, które – choć tak samo niezbyt poważne – mogą i nawet muszą budzić pewien niepokój. Po pierwsze więc, jeśli dobrze odczytuję sens tej deklaracji, p. Kukiz deklaruje gotowość pójścia (jeśli tylko przyjdą stosowne dyrektywy z NATO) wraz z innymi członkami tegoż paktu na Ukrainę, by tam prowadzić, realizować jakąś antyrosyjską krucjatę militarną! Czym to mogłoby się dla Polski skończyć, nietrudno przewidzieć, nawet jeśli przedtem postawiono by nam te nieistniejące natowskie „tarcze antyrakietowe”!

Kolejna – przynajmniej potencjalnie – niepokojąca aberracja w owym skrajnie uproszczonym programie wyborczym p. Kukiza, to postulat „urynkowienia gospodarki”. Przecież owo „urynkowienie” zaczęto wdrażać już bardzo dawno temu, na samym początku tzw. transformacji ustrojowej, i realizowano je potem z takim entuzjazmem, takim zapałem, z taką gorliwością, że na dzień dzisiejszy nie ma już praktycznie czego „urynkawiać”. No, chyba że pomysłodawca chce dalej zawzięcie „urynkawiać” nie wyprzedane jeszcze dotąd obcemu kapitałowi nieliczne polskie zakłady przemysłowe i przedsiębiorstwa (na czele z kopalniami węgla kamiennego i szeroko pojętą energetyką), czy też przepastne polskie lasy! Zupełnie jednak nie tędy wiedzie droga do zapewnienia polskim dzieciom (a nie tylko potomstwu tegoż, kokietującego a to zdesperowanych górników, a to rolników, a to jeszcze innych niezadowolonych, „obywatelskiego” kandydata na prezydenta!) krajowego, polskiego chleba – i nie trzeba już chyba nawet tego nikomu specjalnie tłumaczyć i uzasadniać! I na tym można by właściwie rzecz zakończyć…

Andrzej Turek