Ukraiński kocioł

O ostatnich, niezwykle krwawych i dramatycznych wydarzeniach na Ukrainie, do których ponownej eskalacji doszło w nocy 18 lutego br., napisano i powiedziano w rodzimych mediach na tyle już wystarczająco dużo, by każdy myślący Polak zdał sobie sprawę z ich wagi i potencjalnych konsekwencji dla samej Polski. Nie ma więc istotnej potrzeby ani większego sensu silić się na jakieś całościowe próby analizy i oceny zagadnienia – zwłaszcza wobec braku kompleksowych danych z samego miejsca wydarzeń. Zamiast tego, spróbujemy więc pokazać „ukraińską rewolucję demokratyczną” niejako w przysłowiowym „krzywym zwierciadle”, przywołując wypowiedzi kilku graczy rodzimej sceny politycznej, usytuowanych obecnie raczej na jej dalszym planie – jednakowo zgodne w swym ogólnym przesłaniu, jednakże ewidentnie niezborne i wzajemnie wykluczające się w pewnych detalach.

Na sam początek odkrycie czołowego pisowskiego dysydenta czy też odszczepieńca, w swoim czasie jednego z głównych pretorian J. Kaczyńskiego, a jeszcze wcześniej członka niezliczonych wprost „prawicowych” partii i stronnictw, p. eurodeputowanego Michała Kamińskiego. Tenże jowialny europoseł prawi w tekście pt. „Ukraina stoi u progu wojny domowej” następująco: „Jeżeli dojdzie do jeszcze większej eskalacji wydarzeń na Ukrainie, to Ukraina stoi u progu wojny domowej – powiedział w „„Kropce nad i”” w TVN24 europoseł Michał Kamiński.

Światowi liderzy, w tym nasz prezydent, mogą w tej sprawie coś zrobić. Należy zadać sobie pytanie, czy sytuacja nie wymknęła się spod kontroli, czy za tym nie stoi ktoś, kto nie jest zainteresowany pokojem – powiedział w „„Kropce nad i”” Kamiński.

Rosjanie mają swoich ludzi po stronie opozycji jak i po stronie władz. Bardzo łatwo im wychodzi uruchamianie prowokatorów po obu stronach. Rosjanie często posługują się nacjonalizmami sąsiadów, aby wykorzystywać je w swoim interesie – dodał w TVN24 Michał Kamiński…”. (18.02.2014).
http://wiadomosci.wp.pl./kat,1356,title,Ukraina-stoi-u-progu-wojny-domowej,wid,16417487,wiadomosc.html?ticaid=1123e8

No pewnie: jak działanie przeciwko pokojowi, jak sianie niezgody, jak najrozmaitszego kalibru prowokacje, to w grę może wchodzić tylko Rosja – cała reszta świata, a szczególnie Zachód, jest tu czysta jak łza. Tyle i tylko tyle „odkrywczego” miał do powiedzenia bałamuconej od wczesnego ranka do późnej nocki TVN-owskiej publice nieco przykurzony już i zmarginalizowany ale wciąż sławny „spin-doctor”. Toż przecież ci ludzie dawno już o tym wiedzą, a najlepiej wiedzą to namiętni czytelnicy takiej np. „Gazety Polskiej”, czy też nawet i „Naszego Dziennika”, „Do Rzeczy” itd. Jakoś więc trochę tak dziwnie brzmią tego rodzaju diagnozy wypowiadane na ekranie medium oficjalnie stojącego całkowicie po drugiej, przeciwnej stronie barykady. Trochę więcej inwencji i błyskotliwości, p. Michale! Nikt nie wątpi, ma się rozumieć, że Rosja dysponuje na Ukrainie własnym, silnym lobby politycznym, a zapewne i rozbudowaną siecią agentury, jednakowoż działają tam przecież, i to obecnie nieporównanie intensywniej, także i inne światowe potencje. Jakie – także i o tym wszyscy już dobrze wiedzą, a jak nie wiedzą – to kilka linijek niżej wskażemy tropy.

Teraz opinia polityka znacznie wyższego lotu, bo samego b. premiera i ministra spraw zagranicznych III RP, Włodzimierza Cimoszewicza, wyrażona w tekście pt. „Cimoszewicz o Hofmanie. Kaczyński powinien smarkacza wytarmosić za uszy”. Po złajaniu na samym wstępie A. Hofmana za nieparlamentarne odzywki wobec D. Tuska, czołowy działacz lewicy wyznaje iż: „(…)Wczoraj po raz pierwszy element użycia siły wystąpił po stronie opozycji (wytł. moje), po stronie radykałów, którzy poszli pod parlament. W kategoriach wojskowych (wytł. moje) i taktycznych popełnili błąd, bo ta najbardziej radykalna, bojowa cześć opuściła Majdan i poszła pod parlament (by szantażem fizycznym wymusić przyjęcie pożądanych przez nią regulacji prawnych – JM.). Oni przestali bronić barykad, władze oczywiście skorzystały – skomentował Cimoszewicz.
Były premier uważa, że szum informacyjny nie pozwala jednoznacznie stwierdzić, czy na Majdanie strzelano i czy Janukowycz zezwolił na użycie broni. Nie chcę występować w roli obrońcy Janukowycza, bo to jest nieprzyzwoity i nieuczciwy człowiek, o którym można tylko źle mówić (wytł. moje) i bardziej dba o własną kasę niż o los własnego narodu. Chcę uniknąć jednostronności – tłumaczy Cimoszewicz.

Chce nas pan przekonać, że na Majdanie są siły, które nie chcą porozumienia i też idą po trupach – spytała Monika Olejnik.

Tak, zdecydowanie. Dramat polega na tym, że tam żadna ze stron nie jest nastawiona na poszukiwanie porozumienia – odpowiedział Włodzimierz Cimoszewicz” (19.02.2014).:
http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/451327,cimoszewicz-o-hofmanie-kaczynski-powinien-tego-smarkacza-wytarmosic-za-uszy

No proszę, „po raz pierwszy element użycia siły wystąpił po stronie opozycji” – czytamy o tym przecież czarno na białym – ale w sumie oczywiście i tak znacznie bardziej winne są władze, które na siłę odpowiedziały tak samo siłą, i to jeszcze w dodatku zachowały się podstępnie, bo uderzyły w innym, w dodatku tak „magicznym” i wprost „uświęconym” miejscu, jakim stał się Majdan. Gdyby nie to, p. Cimoszewicz wyrażałby się o prez. Janukowyczu może nieco inaczej, trochę cieplej, odrobinę bardziej pozytywnie. Można wytknąć temu ostatniemu faktycznie wiele rzeczy, przede wszystkim uderzającą chwiejność, niestabilność, także i nadmierne polityczne lawiranctwo, a nade wszystko uderzające niezdecydowanie – wszystko to razem wzięte czyni go w niemałym stopniu odpowiedzialnym za całą, dziejącą się obecnie na Ukrainie, tragedię

Jest jednak całkiem oczywiste, że powyższa, skrajnie negatywna jego kwalifikacja wynika z innych przyczyn. Po pierwsze z tej, że najpierw nie zaprzedał Ukrainy UE za przysłowiową czapkę gruszek, a po wtóre z tej, że nie oddał potulnie całości władzy w państwie afirmowanym przez największe stolice zachodnie rebeliantom (bo określenia: demonstrantów, dysydentów itd. nie przystają tu zupełnie do rzeczywistości!), i najlepiej wyjechał na dożywotnią polityczną emigrację, zostawiając kraj na pastwę losu. Wtedy miałby może i szansę przekwalifikować się na „uczciwego i przyzwoitego”.

Nieporównanie istotniejsze jest jednak stwierdzenie, iż całą tą krwawą masakrę sprokurowały bezpośrednio agresywne poczynania opozycji, zwłaszcza tej jej radykalnej części, która działa – jak widać – ściśle wg najlepszych, wypróbowanych wzorców hajdamackich. Skoro nawet sam p. Cimoszewicz nie jest przekonany, skoro nie dysponuje danymi, które by pozwoliły na wysunięcie oskarżenia, iż to właśnie sam prezydent Ukrainy dał osobistą zgodę na użycie ostrej broni (i do tego jeszcze na strzelanie z niej do ludzi, a nie np. w powietrze), to można być praktycznie pewnym, iż tego nie zrobił. Zresztą, gdyby było inaczej, gdyby takie polecenie czy rozkaz faktycznie były padły, to w Kijowie i na całej Ukrainie doszłoby przypuszczalnie do prawdziwej masakry, w której zginęłoby nie dziesiątki, ale co najmniej setki osob. Taka decyzja zresztą niemal automatycznie równałaby się wybuchowi otwartej wojny domowej na Ukrainie. Ta okoliczność jeszcze dodatkowo powiększa skalę odpowiedzialności owych majdanowych radykałów, którzy chcieliby dorwać się do władzy najlepiej już dzisiaj albo jutro, dosłownie „po trupach”, nie czekając już na jakiekolwiek wybory. Przecież p. Cimoszewicz wcale temu nie zaprzecza.

A kto kieruje, wspiera i osłania owych radykałów z „Prawego Sektora” i filialnych organizacji? Czyżby Rosja, jak to wynikałoby z rewelacji p. Kamińskiego? Ileż to ja się naczytałem i nasłuchałem przez kilka ostatnich lat różnych sugestii, że za „Swobodą” i neobanderowcami stoi głównie niby właśnie Janukowycz (który tym perfidnym sposobem stara się neutralizować ukraińską opozycję demokratyczną!), a pośrednio pewnie i Kreml! Rzeczywistość jakże brutalnie zweryfikowała wszystkie te fantasmagorie! I pomyśleć, że jeszcze teraz jowialny eurodeputowany próbuje wmawiać zdezorientowanym Polakom, że tenże „Prawy Sektor”, a przynajmniej niektórzy z jego przywódców, to przypuszczalnie też „moskiewska agentura”. Ba, może wkrótce usłyszymy, że i sam „Majdan” zbudowano w interesie Kremla! A jak przedstawia się naga rzeczywistość, można sobie poczytać choćby tutaj:
http://konserwatyzm.pl/artykul/11686/kto-finansuje-prawy-sektor

Ten sam portal zamieścił zresztą bardzo rzetelny i precyzyjny opis zarówno samego „Majdanu”, jak i aktualnej sytuacji na Ukrainie, publikując znakomity tekst pióra p. Bartosza Bekiera pt. „Czerwono-czarni, czyli raport z Ukrainy”. Pozwolę sobie zacytować kilka bardzo wymownych zdań:

„(…)Dziwna wojna

Centrum Kijowa przypomina miasto frontowe. Jest to strefa, która znajduje się całkowicie poza jurysdykcją państwową, o czym przypominają uliczne punkty kontrolne obsadzone przez opozycję. Pomiędzy wzgórzami usypanymi z worków wypełnionych piaskiem, swoją służbę pełnią wartownicy kierujący ruchem. Wzgórza zwieńczone są czerwono-czarnymi sztandarami ukraińskiego nacjonalizmu i zostały wzniesione na wszystkich rogatkach przejętego obszaru miasta. (…)

Tymczasem na Placu Niezależności, zwanym u nas z ukraińska „Majdanem”, a także w jego szeroko pojętym sąsiedztwie, sytuację wydaje się całkowicie kontrolować umundurowana milicja nacjonalistów, z wyraźną słabością do kamuflażu niemieckiego typu Flecktarn, uzbrojona w koktajle Mołotowa, kije bejsbolowe, tarcze, pałki wzmacniane metalowymi okuciami, karabiny pneumatyczne i granaty hukowe…”.

Resztę proszę sobie poczytać już w oryginale:
http://konserwatyzm.pl/artykul/11689/czerwono-czarni-czyli-raport-z-ukrainy

A więc, mamy już obecnie w Kijowie, a po części także i w wielu innych miejscach tego kraju, praktycznie drugie, równolegle istniejące państwo ukraińskie –z własnymi władzami, milicją, a nawet i wojskiem – skoro p. Cimoszewicz wspomina coś o „kategoriach wojskowych”, to musi być tam pewnie i jakieś wojsko. Potwierdzają się zatem dochodzące już od pewnego czasu pogłoski na temat. Co więcej, struktury tego „czerwono-czarnego” państwa wydają się sprawniejsze i bardziej wydolne od tych oficjalnych! Czy ktoś widział większą skalę anarchii w którymś z europejskich państw czy krajów?

Nie mniej ciekawe opinie znajdujemy w wyemitowanym przez wp.pl materiale pt.: „Posłowie o sytuacji na Ukrainie”.

Oto, nasamprzód p. Jacek Kurski (SP) wali z najgrubszej rury taką to mniej więcej orację: „Europa przegrała Ukrainę. I polska dyplomacja, i to w zasadzie wspólna, i PiS-u i Platformy (wytł. moje), poniosła tutaj klęskę, dlatego że Polska zrezygnowała albo nie umiała zrealizować ambicji bycia liderem Unii Europejskiej w zakresie kształtowania polityki wschodniej czy wobec Ukrainy, czy wobec Rosji jako całej Unii. (…)

Oferta gospodarcza, jaką sformułowała Unia Europejska wobec Ukrainy była żałosna i każdy prezydent, czy byłby nim Juszczenko, czy Janukowycz, czy Tymoszenko, czy Kaczyński, czy Tusk (wytł. moje), każdy, gdyby był prezydentem Ukrainy, musiałby ją odrzucić. I ta oferta, pseudooferta, zafastrygowana, odfajkowana przez Europę tak naprawdę wpychała Janukowycza w ręce Rosji, co w żaden sposób nie powinno oczywiście uzasadniać jego brutalności w rozprawie z opozycją. To jest granda, to jest skandal (wytł. moje). Dziś sytuacja jest bardzo dramatyczna i Unia musi zrobić wszystko, żeby poprzez sankcje indywidualne wobec oligarchów wspierających Janukowycza wymusić na Janukowyczu standard demokratycznych wyborów, tak żeby sami Ukraińcy, czy za pół roku, czy za rok w konstytucyjnym terminie, wybrali prezydenta, który zadecyduje, czy Ukraina pójdzie na Wschód, czy na Zachód”.

Na sam koniec p. poseł Witold Waszczykowski (PiS) podsumowuje: „To dzisiejsze wystąpienie premiera (chodzi tu o sejmowe wstąpienie D. Tuska w sprawie ukraińskiej w dniu 19 lutego, które zyskało jednomyślną aprobatę wszystkich klubów sejmowych – J.M) jednak było takim trochę piskiem bezradności. Niestety, Polska, wydaje się, jak powiedziałem przed laty, przegrała możliwość bycia tym promotorem kwestii ukraińskiej. Dzisiaj sprawa dojrzała, żeby sprawami ukraińskimi, mediacją na Ukrainie, zajął się wysokiej rangi polityk europejski…”.: http://wiadomosci.wp.pl/kat,89914,title,Poslowie-o-sytuacji-na-Ukrainie,wid,16419760,wiadomosc.html

Tonący nawet i brzytwy się chwyta, więc można tak czysto po ludzku nawet i zrozumieć demagogiczne zagrywki p. Kurskiego. Niepotrzebnie jednak i zarazem też niepolitycznie stara się on przelicytować w swej „proukraińskości” swoich niedawnych towarzyszy broni z PiS-u – próba to z góry daremna, z jakie strony by na to nie patrzeć. To przesłanie mniej więcej w tym stylu: ho, ho! – gdyby to nasza Solidarna Polska rządziła, gdybyśmy to właśnie my dyrygowali „polską” polityką zagraniczną, to cała UE, włącznie z Niemcami, naginała by się posłusznie do naszych wizji, postulatów i żądań, a już taki Janukowycz jadłby nam po prostu z ręki.

P. Kurski mówi przynajmniej prawdę o forsowanych warunkach stowarzyszenia Ukrainy z UE. Grubo się jednak myli (a raczej opowiada bajki!), że żaden z wymienionych pięciu polityków tych żałosnych warunków by nie przyjął. W istocie, poza Janukowyczem, przyjęliby je wszyscy. A i ten ostatni dopiero w ostatniej chwili zdobył się na wyrwanie z przygotowanego na niego potrzasku. Bo jaką faktycznie rolę mu przypisano w tej całej operacji? Ano –rolę tzw. pożytecznego idioty i kozła ofiarnego. Stowarzyszenie z UE brukselskich warunkach nieuchronnie doprowadziłoby, w połączeniu z nieuchronnymi rosyjskimi sankcjami, do tak znacznego pogorszenia się sytuacji gospodarczej na Ukrainie i warunków bytu większości ukraińskiego społeczeństwa, iż Janukowycz o prezydenckiej reelekcji mógłby praktycznie z miejsca zapomnieć. Droga do prezydenckiego fotela dla – wszystko tu dla Zachodu na jedno wychodzi – Tymoszenko, Kliczki czy Jaceniuka byłaby otwarta. Bruksela nie dlatego przestawiła Janukowyczowi tak marną ofertę, że chciała go z góry „wepchnąć w ręce Rosji”, tylko dlatego, że na nic innego, nic lepszego zwyczajnie dzisiaj już ją nie stać. Zresztą, przepraszam bardzo: a czy to warunki naszej „akcesji” do UE były jakościowo inne?

A obwinianie Janukowycza o „brutalności w rozprawie z opozycją” zakrawa już po prostu o groteskę. Co tenże ma jeszcze zrobić, gdzie i na jakim polu ma ustąpić, by zdjąć z siebie odium tego oskarżenia? Może ma zwyczajnie podpisać zwyczajnie akt bezwarunkowej kapitulacji i zdać się na łaskę na niełaskę tych, którzy publicznie obiecują mu los Kaddafiego?

Natomiast p. Waszczykowski, przepraszam za podwórkowe wyrażenie, niech zgrywa się już dalej na człowieka, który miał kiedykolwiek realnie coś do powiedzenia w polityce europejskiej (nie mówiąc już o światowej), niech nie próbuje sugestywnie sugerować, że taką też pozycję miała kiedykolwiek (zwłaszcza za czasów swoich rządów) reprezentowana przezeń partia. Co jeszcze więcej III RP mogła zrobić w zakresie tej „promocji” sprawy ukraińskiej, czego zaniedbała w tym miejscu? Może trzeba było wręcz postawić na szali „demokratyzacji” i „europeizacji” Ukrainy sam byt i przyszłość Polski? P. Waszczykowski pewnie by się specjalnie tu nie wahał… Może więc to i lepiej, że teraz chce ściągać do Kijowa „wysokiej rangi polityka europejskiego”. Nic na tym nie wygramy, ale może w takim wariancie poniesiemy przynajmniej mniej szkód!

Jan Matusiewcz