Scenariusze wojenne Aleksandra Dugina

Aleksander DuginPrzywódca ideologiczny rosyjskich eurazjatystów-konserwatystów, prof. Aleksandr Dugin, analizuje różne scenariusze najbliższych wydarzeń i widzi stojącą przed nami – przed Rosjanami, Ukraińcami, Polakami i innymi europejskimi narodami – „lokalną” wojnę, po której stara rzeczywistość ma radykalnie i nieodwracalnie się zmienić. Dugin nie gwarantuje nam jednak, że w jej wyniku powstaną nowe państwa słowiańskie – patriotyczne i sprawiedliwe, pozbawione tych mrocznych stron, jakie są dzisiaj charakterystyczne chociażby dla Ukrainy, Rosji czy Polski. – Po co więc nawzajem się zabijać?

Analiza granicznych pozycji niemożliwego, możliwego i pożądanego dla różnych stron konfliktu [ukraińskiego]. [1]

Co dokładnie jest niemożliwe:

  1. Szybkie zbudowanie kwitnącej Ukrainy i jej wstąpienie do UE i NATO. Wykluczone.
  2. Utworzenie na Ukrainie stabilnego reżimu politycznego. Wykluczone.
  3. Zachowanie integralności terytorialnej Ukrainy. Wykluczone.
  4. Znalezienie kompromisu pomiędzy obecną władzą w Kijowie i Moskwie. Wykluczone.
  5. Podporządkowanie się ludności całej Ukrainy Kijowowi. Wykluczone.
  6. Rozpoczęcie prawdziwej wojny światowej, z udziałem USA i państw NATO. Wykluczone.
  7. Wejście wojsk rosyjskich do Europy. Wykluczone.
  8. Dobrowolne oddanie przez Rosję Krymu. Wykluczone.

A teraz tematy otwarte, które mogą rozwiązywać się na różne sposoby:

  1. Wprowadzenie przez Rosję kontyngentu pokojowego (na Ukrainę). To prawdopodobne, przy czym prawdopodobieństwo to wzrasta w miarę pogarszania się sytuacji pospolitego ruszenia w Noworosji, a jeżeli junta (kijowska) zaatakuje Krym, to wprowadzenie (takiego kontyngentu) stanie się nieuniknione.
  2. Pełne zwycięstwo junty nad DRL i ŁRL. To mało prawdopodobne, ale wykluczyć tego nie można, ponieważ oddziały pospolitego ruszenia nie mogą nazbyt długo walczyć z armią regularną, jaka by ona nie była. Uważam, że Putin wyklucza taki scenariusz i umieszcza go w kategorii „niemożliwe”. Lecz (rosyjska) szósta kolumna go rozpatruje i do niego prowadzi. Stąd taki dramatyzm sytuacji wewnątrz Rosji.
  3. Upadek reżimu Poroszenki za przyczyną majdanowców, chaosu lub zamachu stanu. To może się zdarzyć, ale może być też opóźnione w czasie.
  4. Załamanie się gospodarki na Ukrainie. To jest bliskie jak nigdy przedtem, ale znowu może to być odsunięte na późniejszy termin.
  5. Zmowa ukraińskich oligarchów z Moskwą. To już się dokonuje, lecz w zaistniałą sytuację zaangażowane są zbyt poważne geopolityczne siły globalne, ażeby czynnik dużych pieniędzy mógł tu mieć kluczowe znaczenie. Sukces (zmowy) jest mało prawdopodobny, ale jest to czynnik istotny.
  6. Powstanie przeciwko juncie (kijowskiej) na innych obszarach Noworosji. Na razie jest to mało prawdopodobne, ale w przypadku sukcesów pospolitego ruszenia w DRL i ŁRL (Siłowy Przełom i Wielkie Natarcie) może dojść do reakcji łańcuchowej.
  7. Destabilizacja sytuacji politycznej w Rosji. Jest to w najbliższym czasie mało prawdopodobne, ale zagrożenie takie będzie narastać proporcjonalnie do stopnia niepewności w Noworosji, niewprowadzenia wojsk i porażek pospolitego ruszenia.

A teraz to, co pożądane dla Rosji:

  1. Wprowadzenie kontyngentu pokojowego i pochód na Kijów, zdobycie Kijowa i ustanowienie na Ukrainie rządów słowiańskich (plus wyodrębnienie Noworosji i federalizacja innych obszarów).
  2. Zerwanie z USA i Zachodem i zbudowanie w Rosji patriotycznego tradycyjnego społeczeństwa w strukturze świata wielobiegunowego. Oczyszczenie się z szóstej i piątej kolumny.
  3. Eksport chaosu do USA i Eurosojuza, zapoczątkowanie kolorowych rewolucji na Zachodzie. 4. Koniec zachodniej hegemonii.

Pożądane dla Kijowa:

  1. Sukces (operacji pacyfikacyjnej) ATO i pochód na Krym. Oddanie przez Moskwę Krymu pod presją Zachodu.
  2. Nagłe osłabienie Rosji, kolorowa rewolucja, usunięcie Putina, liberalny proamerykański zamach stanu (zwycięstwo piątej i szóstej kolumny).
  3. Szybkie wejście Ukrainy do UE i NATO.
  4. Przekształcenie Ukrainy w liberalny raj z ostrym nacjonalistycznym przechyłem.

Pożądane dla USA:

  1. Sukces (operacji pacyfikacyjnej) ATO i przywrócenie Krymu Kijowowi.
  2. Nagłe osłabienie Rosji, zerwanie jej więzi z Eurosojuzem. Usunięcie Putina, liberalny proamerykański zamach stanu (zwycięstwo piątej i szóstej kolumny).
  3. Rozczłonkowanie Rosji i pogrążenie jej w wojnie domowej.
  4. Ustanowienie bezpośredniej amerykańskiej kontroli nad (rosyjskimi) obiektami jądrowymi.
  5. Przedłużenie amerykańskiej hegemonii.
  6. A po tym wszystkim zapomnienie o Ukrainie, jak o złym śnie.

Pożądane dla Europy:

  1. Przerwanie tego strasznego snu za wszelką cenę. Pogodzenie się wszystkich ze wszystkimi.
  2. Nie ujrzenie nigdy Ukrainy w UE.

Pożądane dla elity wojskowo-politycznej Noworosji i budzących się (ze snu) Ruskich:

  1. Zbudowanie nowego Państwa Rosyjskiego, patriotycznego i sprawiedliwego, w którym by były przezwyciężone mroczne strony współczesnej Rosji (oligarchia, korupcja, liberalizm, zdrada, rozprzężenie, zachodniactwo, postmodernizm).

Aleksandr Dugin

[Dopisek A. Dugina z dn. 08.08.2014 r.]: A w ogóle wojna będzie, tak czy inaczej. Nie światowa, lecz lokalna. Ona w istocie już się toczy. I wiele jeszcze się wydarzy, czy tego chcemy, czy nie chcemy. Status quo wygasa, choć jego zwolennicy przeciwstawiają się temu z całych sił. Ale już nigdy nie będzie znowu tak, jak było dotąd i jak to jest w ostatnim czasie. Z ogromnym trudem wydobywamy się ze starej rzeczywistości. Jaka będzie nowa – na razie nie można tego dokładnie przewidzieć. Nie można wykluczyć, że makabryczna. Po prostu niebezpieczna. Ale może być też bardzo zaskakująca, w najlepszym tego słowa znaczeniu. Nawiasem mówiąc, zależy to wszystko również od nas samych.

Tłum. – Grzegorz Grabowski

[1] – https://vk.com/wall18631635_3705 (07.08.2014).

Komentarz:

Przywódca ideologiczny rosyjskich eurazjatystów-konserwatystów, prof. Aleksandr Dugin, analizuje różne scenariusze najbliższych wydarzeń i widzi stojącą przed nami – przed Rosjanami, Ukraińcami, Polakami i innymi europejskimi narodami – „lokalną” wojnę, po której stara rzeczywistość ma radykalnie i nieodwracalnie się zmienić. Dugin nie gwarantuje nam jednak, że w jej wyniku powstaną nowe państwa słowiańskie – patriotyczne i sprawiedliwe, pozbawione tych mrocznych stron, jakie są dzisiaj charakterystyczne chociażby dla Ukrainy, Rosji czy Polski. – Po co więc nawzajem się zabijać?

Wojna wcale nie jest „innym sposobem uprawiania polityki”, gdyż polityka jest roztropną troską o dobro wspólne. Wprawdzie „wojna obronna jest zawsze prawem” (Jan Paweł II), lecz każda wojna, a przede wszystkim wojna agresywna, opiera się na propagandzie wojennej, każącej jednym ludziom zabijać innych, nie znanych im ludzi, i wmawiającej im przy tym, że zabijają nie ludzi, lecz potwory i zwierzęta zasługujące tylko na śmierć. Wojna ewidentnie obniża poziom moralny, poczucie człowieczeństwa po obu stronach, i dlatego może być, pod pewnymi warunkami, uważana za zło konieczne, ale nie za narzędzie do wdrażania zasad personalizmu.

Cywilizacja personalistyczna musi być budowana wspólnym wysiłkiem w czasie pokoju. Kościół katolicki już w średniowieczu walczył o zaprowadzenie pokoju w chrześcijańskiej Europie, albowiem ciągłe wojny uniemożliwiały wdrażanie w życiu codziennym zasad personalizmu i sprzyjały barbaryzacji i pauperyzacji chrześcijan, z czego cieszyli się tylko wrogowie cywilizacji łacińskiej-personalistycznej. Niestety, również i wtedy w łonie Kościoła i w szeregach wyznawców Chrystusa nie brakowało zwolenników wojen i umotywowanych religijnie zbrodniczych krucjat (vide: Krzyżacy).

Europa została jednak w końcu schrystianizowana i dlatego ciągle w niej żywą retorykę wojenną i podżeganie ku wojnie jako rzekomej konieczności dziejowej należy zdecydowanie kojarzyć z ideologią i praktyką socjalizmów, a nie z chrześcijaństwem, które w wyniku dwóch ostatnich wojen światowych poniosło niepowetowane straty w ludziach i ich dorobku, i zaczęło jednak wyciągać z tych faktów konstruktywne wnioski.

Profesor Dugin opowiada się w różnych swoich wystąpieniach za wojną i za udziałem Rosjan w tej wojnie, lecz nie jest w stanie nam powiedzieć, jak ta wojna przebiegnie i czym się skończy. Przypomnijmy, że pierwsza wojna światowa miała się skończyć triumfem prawosławnego chrześcijaństwa, a w rzeczywistości zakończyła się jego pogromem i hekatombą nie tylko chrześcijan Wschodu, ale i Zachodu. Czy warto to dzisiaj powtarzać?

To pytanie skierowane jest, rzecz jasna, nie tylko do p. Dugina, lecz i do naszych „rodzimych”, zachodnich podżegaczy wojennych.

GG.

Źródło: http://polski.blog.ru/213945315.html (08.08.2014).