Polska polityka zagraniczna wg prof. Giertycha i LPR

POLITYKA ZAGRANICZNA

1) Eurosceptycyzm.

LPR protestowała przeciwko wejściu Polski do UE. Kojarzy się jako partia eurosceptyczna i to winniśmy podtrzymywać. Nie oznacza to, że proponujemy wyjście z Unii, skoro większość Polaków jest z obecności w Unii zadowolona. Oceniamy jednak, że Unia nie ma przyszłości i proponujemy, by przeciwdziałać dalszemu pogłębianiu integracji. Wyrażać to winniśmy w następujący sposób:
a. sprzeciwiać się podatkom unijnym,
b. nie wprowadzać euro w Polsce,
c. uznawać nadrzędność decyzji naszego Trybunału Konstytucyjnego jako najwyższej władzy  sądowniczej w Polsce, ponad sądami międzynarodowymi,
d. sprzeciwiać się ograniczaniu kompetencji rządów narodowych,
e. blokować bezpośrednie relacje regionów z władzami Unii,
f. opcja wyjścia z UE musi być obecna jako argument w targach o unijne ingerencje.

2) Obrona wartości.

LPR jest partią walczącą o podtrzymywanie tradycyjnych, chrześcijańskich wartości nie tylko w życiu prywatnym, ale i publicznym, a więc i międzynarodowym. Na arenie organizacji międzynarodowych winniśmy, wraz z innymi krajami, bronić wartości przez odpowiednie głosowania i interwencje, np.:
a) w ONZ (sprawa „orientacji seksualnych” i „zdrowia reprodukcyjnego”),
b) w UE (nie uznawać Karty Praw Podstawowych),
c) w Radzie Europy (obrona prawa do wieszania krzyży w szkołach).

3) Międzymorze.

Kraje od Finlandii po Grecję, które jeszcze 100 lat temu podlegały imperiom (rosyjskiemu, pruskiemu, austro-węgierskiemu i osmańskiemu) cieszą się uzyskaną w XX w. niepodległością. Wśród tych krajów Polska jest największa, winna więc pełnić rolę wiodącą w podtrzymywaniu suwerenności krajów tego obszaru. Trzeba wzmacniać takie organizacje jak Grupa Wyszechradzka i Inicjatywa Środkowo Europejska, tworzyć nowe i współdziałać by:
a) bronić niepodległości, również w ramach imperium UE,
b) rozdzielać Niemcy, Rosję i Turcję od siebie oraz wymagać, by ich wzajemne relacje nie ignorowały interesów krajów pośrednich,
c) rozwijać wspólną infrastrukturę północ-południe i współpracę gospodarczą,
d) poznawać się wzajemnie dowartościowując różne języki i kultury tego obszaru.

4) Niemcy.

Niemcy dążą do hegemonii w ramach UE.  Są najliczniejszym jej krajem i najsilniejszym gospodarczo. To oni decydują o wartości euro, o polityce zagranicznej Unii, o strukturze organizacyjnej Unii (landyzacja), o kształcie traktatu konstytucyjnego, o relacjach między państwowych w ramach Unii, to oni ratują gospodarki w kryzysie. Z drugiej strony sami podejmują ustalenia dwustronne (np. rurociąg północny) nie bacząc na interesy innych członków Unii. W samych Niemczech prusactwo wygrywa z tradycjami zachodnimi, czyli, stosując terminologię Feliksa Konecznego, cywilizacja bizantyńska z łacińską. Jest ważnym dla całej Europy, jaką będzie przyszłość Niemiec. Czy będą to Niemcy Adenauera i Benedykta XVI, czy też Niemcy Fryderyka Wielkiego, Bismarcka i Bethmanna-Hollwega. Jest więc naszym obowiązkiem:
a) bronić Europę przed dominacją Niemiec,
b) bronić Europę, również Niemcy, przed bizantyńskim prusactwem.


5) NATO należy wspierać.

NATO, a w szczególności obecność USA w Europie, broni nas przed zagrożeniami zewnętrznymi. Trzeba blisko współpracować w ramach NATO i pilnować, by Amerykanie nie wycofywali się z Europy. Winniśmy związać USA z Polską w sferze wojskowej (bazy rakietowe, zbrojenia). Musimy być lojalnym i wiarygodnym partnerem wojskowym.

6) Z USA trzeba utrzymywać jak najlepsze stosunki.

Trzykrotnie w XX w. USA swoim udziałem w wojnach przyniosło nam wyzwolenie (w 1918, 1945 i po wygranej zimnej wojnie w 1989). Nigdy nie byliśmy w konflikcie z USA. Ameryka potrafi bronić swoich sojuszników na drugim końcu świata. Bądźmy takim sojusznikiem. Na współpracy gospodarczej możemy tylko zyskać (np. sprawa eksploatacji gazu łupkowego).

7) Rosja – trzeba starać się o jak najlepsze stosunki, ale redukować uzależnienia.

Jest w naszym interesie, by mieć z Rosją normalne stosunki sąsiedzkie, handlować, zacieśniać kontakty międzyludzkie itd. Musimy doprowadzić do zakończenia sporów historycznych na bazie prawdy. Rosji nie zmienimy, musimy więc współżyć z taką, jaka jest.
Z drugiej strony musimy redukować wszelkie uzależnienia od Rosji (np. energetyczne).

8) Turcja – utrzymywać dobre stosunki dwustronne, ale bronić jej wstępu do UE.

Z Turcją możemy mieć dobre stosunki handlowe, turystyczne, transportowe i inne.
Ale Turcja to nie Europa.  Cywilizacyjnie jest turańska (jak Rosja) i wobec tego nie ma dla niej miejsca w strukturach UE, którą chcielibyśmy utrzymać jak najbardziej w kręgu cywilizacji łacińskiej.

Maciej Giertych, 11.06.2011

http://lpr.pl/?sr=!czytaj&id=6840&dz=kraj&x=0&pocz=0&gr

Krótki komentarz odredakcyjny piastpolski.pl

Powyższy referat, prezentujący wizję polskie polityki zagranicznej w wydaniu Ligi Polskich Rodzin, został wygłoszony przez prof. Macieja Giertycha na odbytej w dn. 20 czerwca 2011 r.  w Warszawie Konferencji Programowej tej partii. Wymaga on o tyle przynajmniej krótkiego komentarza, iż ma on służyć za podstawę programu LPR , odwołującej się do dnia dzisiejszego w większym lub mniejszym stopniu do tradycji endeckiej lub przynajmniej neoendeckiej, w zbliżających się wyborach parlamentarnych. Elektorat narodowy powinien być zatem w pełni świadomym założeń stawianych sobie przez tą formację. A więc w największym skrócie:

Ad.1: Tutaj jak najbardziej pełna zgoda. Jedyne, co może dziwić, to tylko propozycja opierania, czy też uzależniania w zbyt dużym stopniu postawy środowisk narodowych względem UE od nastrojów, czy też dosłownie „zadowolenia” większości Polaków. Większość prawie zawsze nie ma w polityce racji, nie można też od woli czy też zachcianek jednego czy nawet kilku pokoleń żyjących aktualnie Polaków uzależniać charakteru i celów prawdziwie polskiej polityki – wyrażał to bardzo dobitnie już sam Dmowski, choćby w „Myślach nowoczesnego Polaka”. Kto jak kto, ale prof. Giertych ma z pewnością doskonałą tego świadomość. A więc to sformułowanie potwierdza pogląd o popadnięciu LPR w wyraźne skażenie, nazwijmy to ogólnie, demoliberalizmem. Jest to przy tym skądinąd logiczna konsekwencja postawy zajętej w swoim czasie przez młodszego Giertycha, który niedługo po akcesji Polski do UE wyraził swoją akceptację dla tego faktu nie jako dla po prostu zwykłego faktu dokonanego, z którym się nie dyskutuje i który trzeba zaakceptować, czy to się nam podoba czy nie, ale uzasadnił to aprobatą dlań, wyrażoną przez większość Polaków, czy też, mówiąc bardziej precyzyjnie, obywateli III RP. Tymczasem istnienie owej większości od samego początku wcale nie było, i nie jest nawet obecnie, takie oczywiste, a jeśli nawet, to mogła wyłonić się ona głównie w rezultacie zmasowanej dezinformacji, zmasowanej nachalnej propagandy, prania mózgów i wreszcie celowego wprowadzania Polaków w błąd przez czynniki euroentuzjastyczne, a poza tym opiera swoją postawę na przesłankach czysto indywidualistycznych, nie mających zgoła nic wspólnego z pobudkami patriotycznymi i polskim interesem narodowym. Sam fakt istnienia i takich a nie innych nastrojów nurtujących wśród owej bliżej nieokreślonej większości nie może więc służyć za istotną podstawę i kryterium prowadzenia prawdziwie polskiej polityki narodowej.

Ad.2. Pełna zgoda.

Ad.3. Mimo że tak zarysowana koncepcja „Międzymorza” brzmi ponętnie dla niejednego polskiego ucha, propagowanie jej, przynajmniej w takim kształcie, równa się zasiewaniu w polskich umysłach kolejnych tyleż atrakcyjnie brzmiących, co niebezpiecznych, tzn. konkretnie sprowadzających dalej polską myśl polityczną na manowce złudzeń. Koncepcja ta w proponowanym zarysie jest niezmierna trudną, a mówiąc wprost, praktycznie niemożliwą d zrealizowania. W największym skrócie powody tego są następujące. 1) Polski aktualny potencjał polityczny, gospodarczy i militarny jest na to obecnie o wiele za słaby, a sam fakt bycia największym krajem na tym obszarze (należy z tej deklaracji rozumieć, że prof. Giertych nie przewiduje obejmowania tym „Międzymorzem” Ukrainy – to skądinąd i tak przejaw sporego realizmu politycznego, w kontekście postawy całej rodzimej klasy politycznej w tej kwestii to bardzo wątpliwy atut. 2)Także i sąsiednie kraje, skądinąd często mocno skonfliktowane ze sobą, nie garną się aż tak bardzo pod nasz parasol. 3)W rezultacie budowa owego „Międzymorza”, zwłaszcza spełnianego tak bardzo wygórowane zadania, jak zadeklarowane przez prof. Giertycha, wymaga wsparcia tego przedsięwzięcia z zewnątrz ze strony odpowiednio możnego patrona. 4)Tym patronem mogą zaś być realnie tylko i wyłącznie USA – wynika to zresztą pośrednio z treści pkt. 5 zwłaszcza 6. 5)Jednak zbyt daleko idące zaangażowanie USA w tym przedmiocie jest ogromnie wątpliwe, a sąsiednie kraje od zawsze wolą raczej samodzielnie kształtować swe relacje z Waszyngtonem całkowicie samodzielnie, iż korzystać w tym zakresie z pośrednictwa Warszawy. Konkludując – nie sposób zaprzeczać potrzeby intensyfikacji integracji i współpracy środkowoeuropejskiej, jednak postulowany przez prelegenta jej zakres i funkcja, zwłaszcza „rozdzielanie Rosji, Niemiec i Turcji”, są szyte na wyraźnie zbyt dużą miarę i w praktyce niezmiernie trudne do realizacji. Zdziwienie budzi też sformułowanie, jakoby Polska i kraje ościenne cieszyły się obecnie „niepodległością” czy „suwerennością” – realnie patrząc, musimy myśleć raczej o jej odzyskiwaniu a nie o jej obronie. Niewykluczone jednak, że powyższe deklaracje napisane są przede wszystkim pod wybory, a zatem zawierają po prostu sporą dawkę bardzo subtelnego, ale jednak mimo wszystko populizmu. Szerzej postaramy odnieść się do problemu w jednym z najbliższych numerów Nowego Przeglądu Wszechpolskiego.

Ad.4. Pełna zgoda.

Ad.5 i 6. Dziwi to dalsze pokładanie tak wielkiej wiary w USA i zdominowane przez nich NATO w świetle dotychczasowych bardzo smutnych żałosnych polskich doświadczeń. Ale skoro prof. Giertych twierdzi, że wygrana przez nie „zimna wojna” przyniosła nam „wyzwolenie”, to wobec przyjęcia takiej perspektywy taka postawa staje się w pewien sposób jak najbardziej logiczna.

Ad.7. Zasadniczo zgoda, aczkolwiek sprawy gazowe są dużo bardziej skomplikowane, niż to powszechnie się u nas, także w kręgach narodowych, rysuje. Poza tym zawarte tu postulaty mogą, gdyby traktować je całkowicie na serio, wchodzić w kolizję z postulatami zawartymi w pkt. 5 i 6.

Ad.8. Jak najbardziej zgoda.

Andrzej Turek