Piast Polski - Strona 2 z 33 - Rzetelne źródło informacji i opinii.
CETA wejdzie przez tylne drzwi?

photoKilka dni temu (6 października), unikając skrzętnie wszelkiego zbędnego rozgłosu i przy wypróbowanej medialnej zasłonie krzykliwego sporu o aborcję, Sejm III RP zapalił zielone światło dla wdrożenia w życie kompleksowej umowy gospodarczo-handlowej pomiędzy Unią Europejską a Kanadą CETA (Comprehensive Economic and Trade Agreement).

Ma się rozumieć, wedle oficjalnej interpretacji, serwowanej zwłaszcza na użytek patriotycznie nastawionych rzesz wyborców PiS, nic złego przez to się nie stało, ani też nie stanie się w przyszłości: Polska na tym nie tylko nie ucierpi, ale może nawet wręcz dużo zyskać. Nie ma więc absolutnie powodów do jakichkolwiek żalów czy pretensji. Wprost przeciwnie, możemy – ba, nawet wręcz powinniśmy – właściwie podziękować posłankom i posłom tej partii (i tak samo sekundującym im posłankom i posłom PO oraz częściowo innych klubów, m.in. Nowoczesnej (!!!), w łącznej liczbie 326), którzy zagłosowali „za”. Albowiem procedowano nie samą ratyfikację wspomnianego traktatu, lecz jedynie uchwałę w sprawie trybu jej ratyfikacji.



Czytaj dalej

Brexit – i co dalej?

z20294811Q,Leave-eu---pod-taim-haslem-imprezowali-zwolennicy-Już w czasie poprzedzającym bezpośrednio referendum ws. ewentualnego wyjścia Wielkiej Brytanii z UE polskojęzyczne media demoliberalne wszelakich odcieni poczęły zgodnie malować konsekwencje ewentualnego jego rozstrzygnięcia na „TAK” w kategoriach wszelakich możliwych nieszczęść – nieszczęść dla samych zainteresowanych, dla całej Europy (utożsamianej, ma się rozumieć, uparcie z eurokołchozem), i w końcu także i dla Polski. Oczywiście żaden ze światłych autorytetów, ekspertów, komentatorów itd. nie chciał dać wiary i wręcz nie dopuszczał do siebie myśli, że Brytyjczycy jednak poważą się na wyjście z „Europy”, niemniej należało porządnie postraszyć skołowaną opinię publiczną chociażby w ramach profilaktyki. Gdy ten, trudny do wyobrażenia i jeszcze trudniejszy do zaakceptowania, werdykt stał się jednakowoż faktem, zapanował z miejsca powszechny nastrój konsternacji, zdziwienia, niepokoju, a miejscami wprost nawet trwogi, jak byśmy mieli rzeczywiście do czynienia z wielką katastrofą dziejową. Od razu zaczęto szukać winnych Brexitu zarówno na zewnątrz (tu główną winną stała się, rzecz prosta, A. Merkel i dyktowana przez nią polityka), jak i szczególnie na wewnątrz (tu głównym winnym ogłoszono oczywiście Camerona z jego nieodpowiedzialnością, małodusznością, brakiem przezorności etc.), nie wchodząc jednak zbytnio w głębszą analizę jego przyczyn, a przypisując taki, a nie inny rezultat głównie nieco dziwacznym, nienowoczesnym upodobaniom i predylekcjom starszego angielskiego pokolenia – no i oczywiście wyjątkowo nieszczęśliwemu zbiegowi różnych niekorzystnych uwarunkowań.



Czytaj dalej

Maski opadły, ale czy do końca…

sellinKwestia formalno-prawnej kwalifikacji rzezi wołyńskiej i w ogóle całości straszliwych czystek etnicznych popełnionych przez ukraińskich szowinistów z OUN-B i UPA na polskiej ludności kresowej była od wielu już lat, ba prawie że od zarania istnienia „wolnej” Rzeczypospolitej, regularnie przedmiotem bardziej lub mniej wyrafinowanych i jednakowo cynicznych gier, a raczej gierek politycznych, ale pewne fakty, gesty i oświadczenia w tym przedmiocie, jakie mieliśmy wątpliwą przyjemność niedawno obserwować i słuchać, stanowią już chyba szczytowy przejaw czysto instrumentalnego stosunku do historii, otwartej pogardy dla polskiej pamięci historycznej, a zarazem politycznego kuglarstwa w niezwykle ordynarnej i zarazem prostackiej postaci. I to w wykonaniu  – przynajmniej nominalnie – obozu „patriotyczno- niepodległościowego”, ma się rozumieć.



Czytaj dalej

„Międzymorze” – czy to naprawdę polska droga?

mapa-europyCała kwestia polityki zagranicznej była w uderzająco małym stopniu obecna w kampanii wyborczej poprzedzającej niedawne wybory parlamentarne – niewiele mieli o niej do powiedzenia reprezentanci praktycznie wszystkich konkurujących ze sobą i liczących się realnie w tej rozrywce formacji politycznych, zapewne przede wszystkim dlatego, że w istocie nie ma pomiędzy nimi w tym obszarze jakichkolwiek poważniejszych różnic, zresztą te sprawy są już od dawna w istocie determinowane i dyktowane Polsce z zewnątrz. Ta ocena dotyczy w całej rozciągłości również i kampanii wyborczej rządzącego obecnie PiS-u – zdominowanej prawie że niepodzielnie – zresztą za pełnym przyzwoleniem, a przynajmniej bez sprzeciwu jej elektoratu – przez postulaty pewnych ograniczonych reform społeczno-gospodarczych, podparte paroma skonkretyzowanymi obietnicami socjalnymi. Jeśli zaś chodzi o politykę zagraniczną, to zastosowano w tym wypadku– z oczekiwanym zresztą skutkiem – po prostu taktykę uników i celowego owijania drażliwych kwestii – zwłaszcza stosunku do Rosji, a jeszcze bardziej do pomajdanowej Ukrainy – w przysłowiową bawełnę. Dominowały w tym przekazie zdecydowanie terminy możliwie najbardziej oderwane i ogólnikowe: wiele mówiono, a jeszcze więcej pisano we wspierających PiS mediach elektronicznych i papierowych, że owa partia zdecydowanie odrzuca postawę bierności i bezwolnego, potulnego podporządkowywania się silniejszym, dokładniej politykę „płynięcia w głównym nurcie” (to w odniesieniu głównie do Niemiec), którą przypisywano, nie bez słuszności, PO, i będzie podejmować wysiłki na rzecz odbudowy międzynarodowego znaczenia naszego kraju, a nawet jego podmiotowości na arenie polityki europejskiej i światowej.



Czytaj dalej

Czy komuś coś się tu pomyliło?

54a639999dbf0_pKreowany usilnie na czołowe młode pióro obozu „niepodległościowego” wzięty felietonista, a ostatnio rasowy reporter objeżdżający najbardziej zapalne miejsca globu, p. Dawid Wildstein uznał wreszcie fakt wielkiego zagrożenia wynikającego dla Polski z rosnącego w szybkim tempie prawdopodobieństwa kompletnej destabilizacji Ukrainy, a nawet – co więcej – postanowił zaalarmować o tym niebezpieczeństwie rodzimą opinię publiczną w tekście podsumowującym główne problemy sytuacji międzynarodowej w 2015 r. i zawierającym prognozy na rok obecny:
http://wiadomosci.wp.pl/kat,141202,title,Dawid-Wildstein-kazda-destabilizacja-Ukrainy-rykoszetem-trafi-tez-w-Polske,wid,18080867,wiadomosc.html?ticaid=11643c

Wysunięte przezeń w tymże podsumowaniu i zarazem prognozie spostrzeżenia, wnioski i konkluzje są wszelako – bardzo delikatnie rzecz ujmując – tak wysoce „oryginalne”, że doprawdy nie sposób przejść nad nimi obojętnie do porządku dziennego. P. Wildsten jr. stwierdza więc, m.in.: że: „Polsce nie na rękę jest coraz gorsza sytuacja na Wschodzie. Możliwe, że na Ukrainie zaczną wzrastać nastroje radykalne. Putin zapewne będzie prowokować antypolskie wystąpienia. Może się u nas znaleźć wielka fala uchodźców ukraińskich. Każda destabilizacja Ukrainy rykoszetem trafi też w nas… itd.”.



Czytaj dalej